Nie potrzebuję pomocy
Isabel
Przyjechaliśmy na wyspę Jasona gdzie robił bomby. Wszyscy
wysiedli. Nikt z nas nie wypowiedział żadnego słowa, wszyscy byli po prostu
cicho. Ja w szczególności. Po prostu nie mogłam ominąć faktu, że Jason okrył
mnie. To znaczy wiem, że nikt nie zaryzykowałby, aby uratować kogoś innego. Ale
może się mylę, może on próbował uciec, ale się o mnie potknął? Choć to mało prawdopodobnie,
ponieważ trzymał mnie. Wspięłam się ostatnia, gdy Xavier i Joseph pomagali
Jasonowi. Wciąż miałam na sobie jego bluzę i byłam senna. Moje uszy, wciąż
czuły delikatne wibracje i te 'beep' prawdopodobnie przez eksplozję. Joseph i
Isaac wspięli się, po czym udaliśmy się do środka.
- Możecie zająć albo dwa puste pokoje albo salon - powiedział
Jason krzywiąc się lekko być może, dlatego że jego plecy były całe poparzone.
Każdy poszedł w inną stronę a ja zauważyłam Jasona kierującego się na schody i
wtedy zobaczyłam jego plecy. Zadymione, czerwone z bordowymi plamami w różnych
miejscach, trochę zaschniętej krwi wokół ran oraz popękana skóra. Skrzywił się
wchodząc na górę. Czułam się teraz jak dupek. On dosłownie mnie ochronił a ja
teraz stoję i patrzę jak on próbuje wejść. Podeszłam do niego łapiąc jego rękę
pomagając mu wejść. Spojrzał mi prosto w oczy. Zauważyłam jego
jasno-brązowo-czekoladowe tęczówki. Patrzył na mnie przez chwilę
niepewny.
- Po prostu ci pomagam - powiedziałam przenosząc wzrok z dala od
jego oczu. Zawahał się, ale powoli pomogłam wejść mu po schodach. Tak naprawdę
nie wiedziałam, do którego pokoju mam iść biorąc pod uwagę, że ostatnim razem
nie byliśmy w żadnym pokoju na górze.
- Drzwi po lewej na końcu korytarza - powiedział. Kiwnęłam głową i
skierowałam nas tam. Otworzyłam drzwi a Jason uwolnił się z mojego uścisku.
Skierował się do łóżka i po prostu na nim usiadł.
- Masz jakieś worki z lodem? - spytałam.
- Po co? - powiedział zmieszany.
- Dla twoich spalonych pleców - odpowiedziałam.
- Ummm... Na dole - skinęłam głową i odwróciłam się w kierunku
drzwi. Czułam się winna, więc postanowiłam mu pomóc. Nie zawsze można zobaczyć
ofiarę pomagającą porywaczowi. Zeszłam na dół i podeszłam do czegoś, co
wyglądało jak zamrażarka. Zatrzymałam się, aby pomyśleć. Pomagam kolesiowi,
który mnie porwał i pobił. Może pozwoli mi uciec? Jest nadzieja.
Prawdopodobnie? Nie bardzo. Westchnęłam wyciągając torbę czegoś, co wyglądało
jak zamrożone jagody. Wróciłam na górę i zobaczyłam Jasona leżącego twarzą w
dół na łóżku. Zdjęłam bluzę i owinęłam nią jagody, ponieważ były za zimne, po
czym położyłam je na plecach chłopaka. Skrzywił się i wzdrygnął, lecz
zrelaksował się po chwili.
- Jason? - zapytałam.
- Hmmm? - odpowiedział.
- Um, nieważne - powiedziałam. Bałam się, stchórzyłam, aby zadać
mu pytanie. Poszłam do łazienki i otworzyłam szklane drzwiczki nad umywalką.
Było tu pełno tabletek, strzykawek i pustych butelek. Zobaczyłam białą z
napisem 'Aloes na oparzenia'. Wzięłam ją i wróciłam tam gdzie leżał Jason.
- To może zapiec - powiedziałam. Otworzyłam butelkę i posmarowałam
lekko jego plecy. Całe jego ciało drgnęło a on jęknął z bólu. Miał oparzenia
pierwszego lub drugiego stopnia. Ale nie jest tak źle.
~*~
Obudziłam się następnego dnia rano na kanapie w pokoju Jasona.
Jason jeszcze spał. Rozejrzałam się, aby zobaczyć cokolwiek. Ale niestety nic
nie znalazłam. Wstałam i skierowałam się do drzwi. Zeszłam na dół gdzie
zobaczyłam Isaaca i Jorga śpiących na dwóch kanapach. Otworzyłam powoli drzwi i
wyszłam na wyspę. Poszłam w kierunku przybrzeża. Ta wyspa ma brzeg nie tak jak
ta Xaviera i Isaaca. Zdjęłam vansy i pozwoliłam moim stopom poczuć miękki
piasek. Czternaście dni, dwa tygodnie bycia tutaj. Odetchnęłam pozwalając
wodzie morskiej przepłynąć przez mój nos. Czy tęsknie za domem? Bardzo. Tęsknię
za Cesarem, zastanawiam się, co u Ashley i wszystkich innych. Usiadłam kładąc
vansy obok mnie. Szare niebo, nie mam wątpliwości, że w Chicago pada śnieg.
Jest już grudzień. Patrzyłam jak małe fale uderzały o brzeg dotykając moich
stóp.
- Dlaczego tu jesteś? - powiedział zachrypnięty głos. Odwróciłam
się i zobaczyłam Jasona ubranego w bluzę, jeansy i Supry.
- Ummmmm - odpowiedziałam próbując wymyślić dobry powód, aby nie
oberwać. - Po prostu potrzebowałam powietrza - powiedziałam. Skinął lekko
zapatrzony w ocean. Usiadł obok mnie i po prostu patrzył przed siebie.
- Więc, dlaczego tak właściwie pomogłaś mi z moimi poparzeniami
wczoraj? - wymamrotał.
- Cóż ochroniłeś mnie, więc te poparzenia, które masz na plecach
powinny być moje i po prostu chciałam ci pomóc - powiedziałam wciąż na niego
nie patrząc.
- Um, dzięki, ale naprawdę nie prosiłem cię o pomoc - oznajmił.
Wróciliśmy do dupka. Co jest kurwa? Próbuję cię wyleczyć a ty mówisz, że nie
prosiłeś o pomoc. Palant. Poczułam falę smutku przebiegającą przez moje ciało.
Tęsknię za Chicago. Bardzo. - A więc tęsknisz za Chciago? - spytał jakby
czytając mi w myślach.
- Tak, to jak zabranie z dala od ludzi, których kochasz -
odpowiedziałam. Zaśmiał się tym samym bez sercowym zimnym śmiechem.
- To dość łatwe, gdy nic nie lubisz a co dopiero kochasz - zaśmiał
się.
- Więc Joseph i Xavier, Isaac i- - przerwał mi za nim nawet
zdołałam dokończyć.
- Nie spędzam z nimi czasu, jestem z nimi po prostu teraz czekając
na Vince'a żeby cię kupił za kilka dni, dzięki czemu dostanę pieniądze i będę
mógł odejść. To nie zajmie dłużej niż te same dupki z bombardują to miejsce -
powiedział nawet na mnie nie patrząc. Ale ja odwróciłam się do niego. Jego oczy
patrzył prosto na wodę. Wiesz jak większość ludzi ma ten błysk w oczach, który pokazuje,
czego się boją? Nie u Jasona. On miał oczy bez emocji. I to było strasznie
przerażające.
- Więc... ile masz lat? - zapytałam przypadkowo.
- Wystarczająco dużo - stwierdził. Gówno prawda. Wygląda młodo,
ale jest starszy ode mnie. Może ma 17? 18? Co najwyżej 19 lat. Nie chodzi do szkoły,
więc zgaduję, że ma 18-19 lat. Włożyłam moje Vansy z powrotem i wstałam.
- Tak w ogóle to jak twoje oparzenia? - zapytałam.
- Lepiej - wymamrotał. Pf, tak przecież nie prosiłeś o pomoc.
Dokładnie. To mnie ciekawi. On nie ma rodziców czy rodzeństwa, jest sam przez
większość czasu i nie prosi o pomoc. Dla mnie to brzmi podejrzanie. Coś musi
być za tą 'twardą twarzą'. Ale co tam może być? Bez sercowa dusza? Może
być.
***
Awww, w końcu mamy jakiś rozdział, który jest cały o Isabel i Jasonie <3
Bardzo się cieszę, że mogę tłumaczyć dla Was to opowiadanie, gdy czytam Wasze komentarze nie przestaję się uśmiechać tak miłe jest to, że opowiadanie, które znalazłam przypadło Wam do gustu. Dziękuję!
Obserwujcie bohaterów opowiadania na twitterze: @IsabelTorresPL,
@EvilMcCannPL & @XavierPadillaPL !
Super:) Świetnie tłumaczysz<3 @EmilllyJones
OdpowiedzUsuńAaaaaaaaaa normalnie ich kocham. No i Cb też bo tłumaczysz dla nas to opowiadanie. Jest poprostu bosko. I jestem pewna, że jej nie sprzeda, zostało jeszcze 6 dni i pewnie ją polubi, zapewne bardziej niż by chciał. Także do następnego, xoxo
OdpowiedzUsuńKocham ! *.*
OdpowiedzUsuńKocham ten rozdział *.* Dziękuję, że to tłumaczysz :**
OdpowiedzUsuń@Epic40713354 <3
Kooocham <3
OdpowiedzUsuńAww *.* Jason potrafi być taaki słodki jeśli tylko chce.
OdpowiedzUsuńUwielbiam, świetnie tłumaczysz <3
~B.
aww jak uroczo po raz pierwszy sie nie wyzywali :3
OdpowiedzUsuńJason jednak potrafi być miły i uroczy ^^
czekam na nn x
Swietnieee :*
OdpowiedzUsuńJason potrafi być miły kiedy potrafi
OdpowiedzUsuńjej wreszcie coś między nimi xd
OdpowiedzUsuńOby Jason przemyślił to wszystko i jej nie sprzedał..
OdpowiedzUsuńCiekawe czy Isabel dowie się co ukrywa Jason :o
Cudowne <3 :)
OdpowiedzUsuńPiekne
OdpowiedzUsuńboże dodaj jak najszybciej kolejny rozdział, kc :c
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział <3
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział :) bardzo dobrze tłumaczysz :)
OdpowiedzUsuńSUPER! Czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńawwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww.....<333 dsjlnajf *.*
OdpowiedzUsuńświetny rozdział jak każdy przecież xx
OdpowiedzUsuń@SylviaS_99
<3
OdpowiedzUsuńKocham!!!! Czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńPozdro:)
Koooocham <3333333 @ClaudiaSwaaag
OdpowiedzUsuńKocham to*-*i cb*-*
OdpowiedzUsuńSuper tłumaczysz!; *
Super tłumaczeniee :)
OdpowiedzUsuń